Jesteś tutaj > Strona główna > Dokument

Program

Autor/Źródło

Agata Janeczek

Instytucja

CENTRUM EDUKACJI OBYWATELSKIEJ

Ocena dokumentu:

Przedmiot (etap edukacyjny)

Historia (Szkoła ponadgimnazjaln)

Obszar edukacyjny

Edukacja historyczna i obywatelska (historia i społeczeństwo, historia, wiedza o społeczeństwie, historia i społeczeństwo (przedmiot uzupełniający), podstawy przedsiębiorczości, ekonomia w praktyce, wychowanie do życia w rodzinie, etyka, filozofia)

Inne dokumenty użytkownika

SOLIDARNI Z ,,SOLIDARNOŚCIĄ” - relacja z przeprowadzonego projektu "Paczki solidarności"

Autor zdjęcia: Piotr Ulatowski, Opis: Realizacja programu "Paczki solidarności"
Wywiad z bohaterem
Wywiad
Wywiad

 

 TYTUŁ PROJEKTU: SOLIDARNI Z ,,SOLIDARNOŚCIĄ”

 

Opiekun projektu: Piotr Ulatowski

 

Imiona i nazwiska uczniów:

 

PG nr 22 Lauder-Morasha – klasa I G

 

  1. Filip Korput
  2. Wiktor Koseła
  3. Patryk Olchanowski
  4. Szymon Stankowski
  5. Łukasz Szczęśniak
  6. Jakub Kowalik
  7. Kajetan Klimuszko
  8. Adam Krasnodębski

 

PG nr 8 im. A. Lindgren w Miedzeszynie – klasa III G

 

  1. Antonina Bachmat
  2. Łukasz Cacko
  3. Kamil Cieślak
  4. Julia Głaszczka
  5. Aleksander Mitsch
  6. Jan Suchorab
  7. Dominik Ślepowroński
  8. Małgorzata Wośko
  9. Dominika Zawada

 

 

Solidarność znaczy więź.

Te słowa usłyszałem podczas jednego z wywiadów z p. Henryką Wujec, które w ramach projektu: ,,Opowiem Ci o wolnej Polsce” przeprowadziliśmy z uczniami z PG nr 22 Lauder-Morasha w Warszawie przed kilku laty. Kiedy zacząłem rozmawiać z uczniami na temat paczek i darów płynących z Zachodu do Polski, w tak trudnym dla naszego kraju okresie, słowo więź ,,dźwięczało” w głowie. Od samego początku pracy w projekcie, zarówno ja, jak również moi uczniowie, staraliśmy się akcentować, podkreślać i uwypuklać kontekst wartości, jaką jest szeroko rozumiana solidarność. Po powrocie ze szkolenia dla nauczycieli zacząłem opowiadać uczniom o nowym projekcie. Moich uczniów – z I oraz III klasy gimnazjum tak naprawdę interesowało dosłownie wszystko. Wcześniej, niektórzy z nich, nawet nie słyszeli o darach i pomocy, jakiej w okresie lat 80. udzielili Polakom obywatele państw zachodniej Europy oraz Stanów Zjednoczonych. Po wyświetleniu filmu ,,Paczki Solidarności” zapadła cisza, by po chwili, na zadane przeze mnie pytanie: ,, no i jak? Czy coś Was poruszyło, zaciekawiło bądź zadziwiło?”, posypały się przeróżne odpowiedzi. Było to niezwykle autentyczne reagowanie pytaniem na pytanie. Otóż dla wielu uczniów najciekawsze było, np. ,,To, że nasi dawni wrogowie słali nam paczki i pomagali nam w trudnych chwilach." ( Olek lat 15 ) oraz , że ,, wśród Niemców znalazło się tak wielu zwykłych obywateli, którzy potrafili się zorganizować i przywieźć potrzebne rzeczy do naszego kraju” (Julka lat 15). Po zajęciach teoretycznych poświęconych powstaniu NSZZ ,,Solidarność”, życiu codziennemu w latach 80. czy opowieściach nauczyciela o wprowadzeniu stanu wojennego, rozpoczęliśmy poszukiwania świadków omawianych wydarzeń. I znów okazało się, że historyk jest w dużym stopniu detektywem oraz że jeśli wytrwale pyta to nie zbłądzi, jeśli szuka to znajdzie. W gimnazjum nr 8 im. A. Lindgren w Miedzeszynie, ze świadkiem pomogła się nam skontaktować pani Dorota Kaniewska, wicedyrektor szkoły i polonistka. Po kilku rozmowach telefonicznych i ustaleniu programu spotkania udało się nam zaprosić do szkoły Pana Macieja Pietrzyka, aktora, muzyka, satyryka, barda ,,Solidarności” ziemi otwockiej. Podczas niezwykle ciekawego spotkania, uczniowie klasy III G dowiedzieli się o działalności komitetów niosących pomoc, odbierających paczki, o postawie ludzi kultury i sztuki bojkotujących pracę w telewizji i teatrze. Zaciekawiła nas zwłaszcza opowieść Pana Macieja o tym, co i w jaki sposób grali w tzw. teatrach domowych. Do wyobraźni uczniów przemówiła najdobitniej piosenka i rysunki satyryczne świadka historii. Po spotkaniu obiecaliśmy panu Maciejowi, że ,, nie zapomnimy tamtych dni…” . W gimnazjum Lauder-Morasha świadkiem był ojciec jednego z uczniów – Pan Tomasz Koseła, który jako osiemnastolatek brał udział w licznych demonstracjach antyrządowych oraz ,,walkach” z milicją obywatelską. Z jego opowieści, uczniowie dowiedzieli się co przychodziło w paczkach, w jaki sposób były one rozdzielane i  kolportowane do osób potrzebujących. Poniżej prezentujemy fragment wywiadu, który wraz z uczniami z PG nr 22 Lauder-Morasha w Warszawie, zatytułowaliśmy ,,Zaradni harcerze” ( 15 XI 2013 r.):

W okresie od VIII 1980 r. do XII 1981 r. paczki, jak zauważył nasz gość, docierały do poszczególnych Regionów ,,Solidarności”, do parafii, skąd je rozdzielano. Problem zaczął się po wprowadzeniu stanu wojennego. ,,Mieliśmy problem: jak i co zrobić, aby paczki dotarły do adresatów. Kontakt z tzw. Zachodem został w ogromnym stopniu ograniczony. Wszelkie instytucje – poza partyjnymi – zostały zdelegalizowane. Wpadliśmy na pomysł, że można naszą działalność dotyczącą rozdawania paczek kontynuować poprzez kontakty ze Związkiem Harcerstwa Polskiego. Tak się złożyło, że to Hufiec Warszawski ZHP był właścicielem Pałacu Młodzieży. To właśnie tam przyjeżdżały TIRy z darami, ogromne samochody – 24. Tonowe załadowane po dach przyczepy. Nasza działalność polegała na rozładowywaniu transportów, wykonywaniu ,,mniejszych paczek” oraz kolportowania ich pod wskazane adresy. Działacze opozycji dostarczali nam listy osób potrzebujących. Od nich – tajnymi kanałami przekazu – otrzymywaliśmy także informacje, w których ładunkach ukryte są farby drukarskie, części powielarek. Po prostu wiedzieliśmy gdzie ich szukać wśród olbrzymiego ładunku środków czystości oraz żywności.’’.

Pierwsze spotkania w obu szkołach, rozmowy, także wśród nauczycieli i rodziców uczniów zaowocowały nawiązaniem nowych kontaktów oraz umożliwiły zorganizowanie spotkań z nowymi świadkami. W Miedzeszynie 22 XI 2013 r. spotkaliśmy się z Panem Janem Strękowskim, absolwentem Wydziału Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego, działaczem opozycyjnym lat 70. i 80., współpracownikiem Komitetu Obrony Robotników, składaczem i kolporterem ,,Biuletynu Informacyjnego” KOR, który był także redaktorem ,,Tygodnika Wojennego”. Pan Jan opowiadając nam o pomocy z Zachodu, skupił się głównie na akcjach i paczkach docierających z Norwegii.

,, Do Stoczni Gdańskiej przybywali wówczas [VIII 1980 r. – P.U.] różni ludzie, nawet z zagranicy. Przyjechali kiedyś nawet Norwegowie, tramwajarze, którzy najpierw dotarli do Berlina, a otrzymawszy stosowne pozwolenia od przedstawicieli norweskiej władzy w Niemczech, z wizami przybyli do Stoczni. Od razu zorientowali się, że Polacy potrzebują pomocy. Po powrocie do Oslo zorganizowali akcję: ,, Daj godzinę pracy dla Polski”. Efektem tych działań było zebranie około 200 tys. dolarów amerykańskich, za które kupili sprzęt drukarski: farby, maszyny do pisania, odczynniki chemiczne potrzebne do drukowania ulotek. W Oslo i innych miastach Norwegii organizowano też koncerty, zwłaszcza w Filharmonii. Zaangażowanie Norwegów było tak ogromne, że podczas koncertów grano ,,Halkę” Moniuszki czy Bogurodzicę po polsku. Fundusze uzyskane w ten sposób  przeznaczono na ratowanie polskich dzieci przebywających w szpitalach. Zakupiono lekarstwa, watę, strzykawki. U nas po prostu tego nie było.”. Pierwszy transport z Norwegii dotarł do Polski już 12 I 1982 r. Zorganizowało go trzech Norwegów, z których jeden miał żonę Polkę. ,, Kiedy dotarli do jednego ze szpitali na Pomorzu, w recepcji rozpoczęli rozmowę po rosyjsku czym wystraszyli jedną z pracownic. Pomyślała ona, że skoro wchodzi do szpitala trzech rosłych mężczyzn w kożuchach i mówią po rosyjsku to musi być to kontrola radzieckich władz czy wojska. Kiedy wszystko udało się wyjaśnić rozpoczęła się nie tylko jednorazowa, lecz wieloletnia współpraca. Szpital wysyłał do Oslo listy z zamówieniami na konkretne, deficytowe medykamenty”. Całkowicie zaskoczyła nas historia pomocy, której Polakom próbowali udzielać norwescy rolnicy. Jak wspomniał pan Jan: ,, norwescy chłopi podjęli akcję, w ramach której do Polski miało zostać wysłanych 1000 krów dla naszych rolników. Przed wprowadzeniem stanu wojennego udało się dostarczyć 200 krów. Następne 800 trafiło już po 1981 r. do partyjnych dygnitarzy. Norwescy chłopi podjęli również akcję – Traktor dla Polski. Zbierali fundusze na zakup ciągników. Same związki zawodowe w Norwegii tez organizowały pomoc. Tworzono różne organizacje, wśród nich ,,Norwesko-Polską POMOC”, która liczyła około 100 tys. członków.”

Podczas wywiadu, nasz gość, zwrócił nam uwagę na specyfikę niesionej pomocy oraz na zasługi ,,głównych darczyńców”.

Pan Jan uświadomił nam, że po 13 XII 1981 r. pomoc z Zachodu, w postaci rozmaitych ,,darów” nabrała charakteru masowego. Nasz gość zwrócił uwagę na specyfikę pomocy niesionej z poszczególnych państw. Niemcy, jak wspomniał Pan Jan zaangażowali się najbardziej w okresie stanu wojennego. ,,Stamtąd dotarło około 2 mln paczek, głównie żywności i leków. Mniej było w tych niemieckich darach ,,towarów” dla opozycji. Związki zawodowe, zwłaszcza socjalistyczne zachowywały dystans do tego co działo się w Polsce. Z związku z tym z Niemiec docierała pomoc przede wszystkim zwykłych obywateli i była to indywidualna inicjatywa”. Natomiast Francuzi wymyślili akcję: ,,adopcji więźniów politycznych”. W ramach tej inicjatywy: ,, związki zawodowe w Paryżu i innych miastach francuskich dostawały adresy osób internowanych. Następnie Centrala takiego czy innego związku przesyłała paczki do konkretnej rodziny bądź pisała listy do władz PRL z postulatem uwolnienia. Szczególnie cenne i istotne było też podtrzymywanie zainteresowania losem konkretnego działacza tam daleko w Polsce. Związkowcy pisali bowiem także do władz swojego państwa z prośbą o interwencję.’’.

Ostatnim świadkiem, z którym udało nam się zorganizować spotkanie i przeprowadzić wywiad, był dr Jan Doktór, pracownik Żydowskiego Instytutu Historycznego, redaktor ,,Tygodnika Wojennego”, współtwórca Przeglądu Agencji Wydawniczych oraz Radia ,,Solidarność”. Spotkanie, które miało miejsce w gościnnych progach ŻIH, przy ulicy Tłomackie w Warszawie, było szczególne. Na ten wywiad wybraliśmy się wspólnie: uczniowie z Miedzeszyna i uczniowie z gimnazjum Lauder-Morasha. Patryk Olchanowski, uczeń klasy I G z PG nr 22 Lauder-Morasha w komentarzu na szkolną stronę internetową napisał m.in. ,, Mnie najbardziej zainteresowała historia o tym, jak trudno było znaleźć pracę ludziom zaangażowanym w działalność opozycyjną.”. Pan Jan, który z kolei akcentował w swojej relacji samodzielność oraz zaradność samych Polaków, przyznał, że pomimo wszystko nie można zapomnieć zapachu paczek. ( fragment wywiadu z 26 XI 2013 r.)

,,W paczkach docierały do nas zarówno żywność, jak i środki piorące. Zapamiętałem zwłaszcza duże bloki pomarańczowego sera, który porcjowaliśmy i roznosiliśmy po domach oraz serki topione pakowane w kostkach. Nigdy nie zapomnę też zapachu pomarańczy prawdziwej czekolady…”

Po zebraniu informacji, nagraniu wywiadów przyszedł czas na dzielenie się zdobytą wiedzą z rówieśnikami. Wśród wielu pomysłów i zaplanowanych działań udało się nam zorganizować w obu szkołach: wystawy okolicznościowe zatytułowane: ,,PACZKI”, nagrać film ,,Solidarni z Solidarnością”, a także zorganizować pokaz slajdów ze spotkań ze świadkami, w których pokazaliśmy także bibułę oraz książki, których autorami są nasi świadkowie historii. Szczególną formą dzielenia się wiedzą jest scenariusz przedstawienia zatytułowany: ,,Rozmowy w kolejce – słowo o paczkach”. Napisała go Julia głaszczka, uczennica klasy III z PG nr 8 im. A. Lindgren w Miedzeszynie.

Swoistym podsumowaniem działań, podjętych w ramach projektu: ,,Paczki Solidarności”, były happeningi przeprowadzone w obu szkołach. Pretekstem do zorganizowania interaktywnej akcji na terenie obu szkół była kolejna rocznica wprowadzenia stanu wojennego. 13 XII, podczas happeningów uczestnicy projektu prezentowali swoim kolegom i koleżankom fragmenty spisanych wywiadów, opowiadali o pomocy z Zachodu i  ,,paczkach” swoim rówieśnikom. Ponadto, odnosząc się do tematyki wspomnianej rocznicy śpiewali ze mną, podczas przerw na szkolnym korytarzu, piosenki z repertuaru Jacka Kaczmarskiego oraz Macieja Pietrzyka, czytali wiersze zamieszczone w jednym z  tomików podziemnej poezji: ,,Zaufajmy władzy, zostaniemy nadzy” oraz roznosili po szkole, przygotowane własnoręcznie ulotki opowiadające o podziemnych wydawnictwach, ukazujące rozmiary i zasięg bibuły.

Podczas pracy w ramach projektu najbardziej podobały nam się bezpośrednie spotkania z bohaterami tamtych czasów, trochę zapomnianymi, momentami nawet dziwnymi, nieco tajemniczymi. Każdy znalazł w projekcie coś dla siebie: od zabawy w dziennikarza, poprzez szlifowanie umiejętności informatycznych i operatorskich, po przygotowywanie transparentów, zbieranie materiałów na wystawę czy po prostu pisanie notatek na szkolną stronę internetową. Podczas pracy w ramach naszego projektu doświadczyliśmy także przeróżnych trudności. Z jednej strony były to ,,przyziemne sprawy”, takie jak ,,powszechny” brak czasu, ogrom innych zajęć szkolnych i konieczność pogodzenia ich z zadaniami projektowymi. Ponadto trudne okazało się zgranie terminów spotkań i umówienie ich ze świadkami. Mieliśmy z nimi rozmawiać o tematach, których na lekcjach historii nie omawia się w ramach programu nauczania tego przedmiotu w gimnazjum. Nie udało nam się na czas wystawić wspólnego spektaklu, do którego Julia Głaszczka napisała scenariusz. Ambitne założenie połączenia pracy zespołów z dwóch różnych szkół, choć interesujące i atrakcyjne pod wieloma względami, okazało się niezwykle trudne do wykonania w praktyce. (jednak z pomysłu kontynuowania wspólnych działań nie rezygnujemy). ,,Lepsze jest zawsze wrogiem dobrego”. Mając więc szansę ponownej realizacji projektu, pewnie pracowalibyśmy w sposób bardziej zorganizowany, z jeszcze większym zapałem… Jedno jest dla nas pewne: przystąpilibyśmy do projektu i nie przeoczylibyśmy takiej szansy, jaką ów projekt nam stwarza. Poza całą stroną merytoryczną, pogłębianiem wiedzy i umiejętności, nie do przecenienia pozostaje kwestia tworzenia głębszych relacji podczas wykonywania zadań projektowych. Takie przedsięwzięcie wymaga i mobilizuje do aktywnego słuchania, podejmowania próby zrozumienia innych, innego podejścia i patrzenia na ten sam problem. W końcu buduje się nowe bądź na nowo relacje z rówieśnikami i nauczycielami. Po zakończeniu pracy nad projektem w większym stopniu rozumiemy dlaczego solidarność znaczy więź.

Piotr Ulatowski z uczniami klasy I G ( PG nr 22 Lauder-Morasha  w Warszawie ) i uczniami klasy III G z PG nr 8 im. A. Lindgren w Miedzeszynie

Mapa